Na naszych stronach wykorzystujemy wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Korzystając z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia. Kliknij, aby dowiedzieć się więcej

Rozumiem
Zamknij okienko

Fermy hodowlane zagrażają Kaszubom

fot. Anna Kłos

Najwięcej ogromnych hodowli trzody chlewnej i drobiu ma powstać w sercu Kaszub, w najbardziej atrakcyjnym turystycznie powiecie kartuskim, ale zagrożenie dotyczy też innych terenów. Jak informuje Danuta Makowska, szefowa Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku, tylko w tym roku RDOŚ zaakceptowała 27 wniosków dla zbudowania przemysłowych ferm hodowlanych, a kolejne 10 wniosków czeka na uzgodnienie. Z kolei w latach 2008-16 załatwiono pozytywnie aż 116 wniosków dla przemysłowych ferm. Najwięcej, bo aż 42 w powiecie kartuskim, 14 w bytowskim, 12 w starogardzkim, 10 w człuchowskim, 9 w słupskim.

Podziel się tą wiadomością ze znajomym! Wypełnij formularz, aby Twój znajomy otrzymał rekomendację tego artykułu.
Twoje imię
Twój e-mail
Imię znajomego
Adres e-mail Twojego znajomego

Fermy hodowlane zagrażają Kaszubom

 2016-12-05 07:10 
Anna Kłosmoje artykuly

Najwięcej ogromnych hodowli trzody chlewnej i drobiu ma powstać w sercu Kaszub, w najbardziej atrakcyjnym turystycznie powiecie kartuskim, ale zagrożenie dotyczy też innych terenów. Jak informuje Danuta Makowska, szefowa Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku, tylko w tym roku RDOŚ zaakceptowała 27 wniosków dla zbudowania przemysłowych ferm hodowlanych, a kolejne 10 wniosków czeka na uzgodnienie. Z kolei w latach 2008-16 załatwiono pozytywnie aż 116 wniosków dla przemysłowych ferm. Najwięcej, bo aż 42 w powiecie kartuskim, 14 w bytowskim, 12 w starogardzkim, 10 w człuchowskim, 9 w słupskim.

fot. Anna Kłos

- Uzgadniamy wnioski dla ferm, ponieważ nie mamy wyjścia. Jeśli wniosek spełnia warunki, jest zgodny z przepisami prawa, (a przeważnie jest), to nie możemy odmówić - oznajmia dyrektor Danuta Makowska. - Potencjalni inwestorzy wykorzystują niedostatki i luki naszego prawa. Fermy przemysłowe powstają najczęściej na terenach, gdzie nie ma uchwalonych miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Powstają na zasadzie wniosków o warunki zabudowy, a my mamy ograniczone prawo, aby je kontrolować. Ich napływ mogą natomiast ograniczyć samorządowcy, ustalając miejscowe plany zagospodarowania. To oni również wydają decyzje środowiskowe dla ferm.

To nie jest problem jedynie naszego województwa. Tendencję wzrostową obserwują także dyrekcje ochrony środowiska w innych województwach np. warmińsko-mazurskim czy mazowieckim.

Tymczasem przemysłowe fermy hodowlane są szkodliwe dla środowiska i zdrowia ludzi

Takie fermy produkują bardzo duże ilości tzw. gnojowicy, zawierającej szkodliwe drobnoustroje, które mogą być przenoszone przez myszy czy ptaki. Gnojowica wnika też do gleby, jest zagrożeniem dla roślin, zwierząt i ludzi. Wywołuje fetor, który jest powodem wielkiego dyskomfortu dla okolicznych mieszkańców i z pewnością skutecznie przepłoszy turystów. Fermy emitują związki chemiczne szkodliwa dla zdrowia, które wywołują dolegliwości takie jak wymioty, problemy z oddychaniem, zmęczenie, kołatanie serca czy duszność. Zdaniem Światowej Organizacji Zdrowia wpływają też na obniżenie odporności człowieka.

Turystyczne walory województwa przestaną istnieć

Mieszkańcy Pomorza mocno postawili na turystykę. Agroturystyka stała się modna i coraz więcej wiejskich zagród przygotowało atrakcyjne oferty dla wypoczywających w sezonie urlopowym a także poza nim. Władze wojewódzkie zainwestowały w nowe szlaki wodne, nad licznymi jeziorami powstały plaże i przystanie żeglarskie. Dzięki temu pojawiło się mnóstwo miejsc pracy. Jeśli rozwiną się wielkoprzemysłowe fermy, wszystko to okaże się niepotrzebne. Jeziora i rzeki zostaną zatrute przez substancje biologiczne, jak to się modnie nazywa – przenawożone. Padnie też miejscowa hodowla przyzagrodowa i wytwarzanie ekologicznej żywności.

Dlatego Ministerstwo Rolnictwa powołuje zespół na Pomorzu

Z inicjatywy dyrektor Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku Danuty Makowskiej, Ministerstwo Rolnictwa zdecydowało się na powołanie specjalnego zespołu, który ma przeciwdziałać ekspansji wielkich ferm hodowlanych w regionie. Poinformował o tym 30 listopada br. wiceminister rolnictwa Ryszard Zarudzki, podczas wideokonferencji w siedzibie RDOŚ w Gdańsku.
- Takie zespoły funkcjonują już w województwie podkarpackim i wielkopolskim, a ministerstwo koordynuje ich prace - poinformował Wiceminister - Powołanie takiego zespołu na Pomorzu ma zintegrować różne jednostki rządowe w celu wspólnego przeciwdziałania negatywnym skutkom środowiskowym i zdrowotnym, wynikającym z funkcjonowania przemysłowych ferm.
W skład zespołu, oprócz RDOŚ, wchodzą regionalne oddziały: Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Agencji Rynku Rolnego, Agencji Nieruchomości Rolnych, Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego, Wojewódzka Inspekcja Weterynaryjna oraz Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Zespół ma do 28 kwietnia 2017 roku opracować strategię mającą zapobiegać negatywnym skutkom działalności ferm.

Powrót
Oceń artykuł
+
 
-

Opinie (0)

Uwaga! Publikowane tutaj komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Nie ponosimy odpowiedzialności za treść komentarzy. Jeżeli Twój komentarz jest obraźliwy, wulgarny lub łamie inne normy, zostanie usunięty.

Dodaj opinię

© Copyright 2012-17 by Pomorze, Warmia i Mazury, Trójmiasto – Portal Informacyjny – bieżące informacje, ogłoszenia, kalendarz imprez, rozkłady, reklama, wiadomości
Wszelkie prawa zastrzeżone
RegulaminRegulaminy ogłoszeń drobnych:
MediaSMobile | Bild Press
PartnerzyKontaktO portalu