Na naszych stronach wykorzystujemy wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Korzystając z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia. Kliknij, aby dowiedzieć się więcej

Rozumiem
Zamknij okienko

Między wieloletnim dorobkiem naukowym a przemianami współczesności

Rozmowa z dyrektorem Morskiego Instytutu Rybackiego Emilem Kuzebskim.

Podziel się tą wiadomością ze znajomym! Wypełnij formularz, aby Twój znajomy otrzymał rekomendację tego artykułu.
Twoje imię
Twój e-mail
Imię znajomego
Adres e-mail Twojego znajomego

Między wieloletnim dorobkiem naukowym a przemianami współczesności

 2016-09-14 06:00 
Anna Kłosmoje artykuly

Rozmowa z dyrektorem Morskiego Instytutu Rybackiego Emilem Kuzebskim.

  • Czy łatwo jest kierować MIR-em, 95-latkiem?

  • Życie zawsze stawia wyzwania, z którymi trzeba się zmierzyć. Z jednej strony mamy szacunek dla niewątpliwych dokonań poprzedników, z drugiej budzi się refleksja, że choć oni budowali MIR od zera, to jednak pod pewnymi względami ich sytuacja była łatwiejsza... Odziedziczyliśmy historię, którą można podziwiać.

  • Ponieważ?

  • Dynamizm i entuzjazm budowniczych Gdyni udzielił się też naukowcom z naszej branży. Początek był skromny. 1921 rok – zaczyna działalność Morskie Laboratorium Rybackie w Helu. Kazimierz Demel jedzie tam koleją z Wejherowa kilka godzin, śniąc sny o przyszłej potędze instytucji, które zresztą zrealizuje. W 1936 r., dzięki zabiegom ówczesnego dyrektora Stacji Morskiej (taka była kolejna nazwa) dr Mieczysława Boguckiego i wsparciu Ministerstwa Przemysłu i Handlu, uzyskano środki na budowę siedziby przyszłego instytutu w Gdyni, w prestiżowym miejscu - na tak zwanym wówczas molu południowym, na końcu obecnej Alei Jana Pawła II. Roboty rozpoczęto w 1937 r. a obiekt przekazano do użytku pod koniec 1938 r. Zaraz też przystąpiono do zagospodarowania go. Już w styczniu 1939 r. zakończono prace przy wyposażeniu a także przeniesiono z Helu niewielkie zbiory muzealne. To tempo wydarzeń może zaimponować.

  • Kiedy pojawiła się nazwa Morski Instytut Rybacki?

- Po wojennej przewie Stacja Morska w Gdyni wznowiła swoją działalność w 1945 r. pod nazwą Morskie Laboratorium Rybackie .Powstanie Morskiego Instytutu Rybackiego jako samodzielnej placówki stricte naukowo-badawczej nastąpiło formalnie z dniem 1 stycznia 1949 r. W 1971 roku Instytut obchodził uroczyście swój 50-letni jubileusz, który upamiętniony został ceremonią otwarcia Muzeum Oceanograficznego i Akwarium Morskiego. Ważnym wydarzeniem w historii Instytutu było w 1991 r. oddanie do eksploatacji nowej, trzeciej już z kolei – siedziby głównej Instytutu przy ulicy Kołłątaja 1. Jak z tej skrótowej historii budowlanej wynika, byliśmy wciąż na wznoszącej się linii rozwoju.

  • Co było widać nie tylko w budowie coraz to nowych obiektów...

  • Oczywiście. Ale aby wymienić choć najważniejsze osiągnięcia kolejnych ekip, oraz formy działalności, trzeba by napisać książkę. Wymieńmy tylko najważniejsze przykłady. W sierpniu 1972 r miało miejsce podniesienie bandery na zbudowanym w Stoczni Gdańskiej nowocześnie wyposażonym statku badawczym „Profesor Siedlecki”. Po wejściu tego statku do eksploatacji zatrudnienie w Instytucie osiągnęło stan 588 osób. W ciągu dwudziestoletniego okresu eksploatacji, statek ten odbył 33 oceaniczne rejsy badawcze, przepływając 466 tysięcy mil morskich, zawijając do 98 portów na wszystkich kontynentach, poza Australią. Uczestniczył w 9 ekspedycjach antarktycznych, podczas których między innymi zlokalizowano wydajne łowiska antarktycznego kryla, opanowano technikę jego połowów w skali przemysłowej oraz wypracowano technologię produkcji koagulatu i farszu z kryla. Zlokalizowano również i opanowano połowy wielu cennych gatunków ryb antarktycznych. Zdobyte przez statek doświadczenia w pełni wykorzystała następnie polska flota trawlerów –przetwórni, która przez wiele lat z dużym powodzeniem eksploatowała wody antarktyczne. Statek „Profesor Siedlecki” odbył również zwiadowczy rejs na wody peruwiańskie, w następstwie którego nawiązana została bliska współpraca rybacka polsko-peruwiańska w dziedzinie rybołówstwa.

  • Jednak najbardziej nawet chlubna przeszłość jest już tylko przeszłością. Jakie wyzwania stawia chwila bieżąca?

  • Wyzwaniem dnia dzisiejszego i jutra dla Instytutu jest umiejętność właściwej interpretacji zmian zachodzących w coraz szybszym tempie w ekosystemie morskim, wzajemnych relacji między komponentami go tworzącymi oraz umiejętność długoterminowego prognozowania zjawisk. Mając na uwadze ograniczone możliwości wzrostu produkcji rybackiej ważne będzie również szersze otwarcie badań instytutu na wykorzystanie alternatywnych zasobów i możliwości morza. W latach 70-tych XX wieku skończyła się wiara w niewyczerpywalność zasobów morskich. Zauważono, że prowadzenie badań morskich i ochrona środowiska morskiego jest możliwa tylko w szerszym ekosystemowym kontekście. W tym procesie konieczne jest współdziałanie naukowców z rybakami, ekologami ale - co szczególnie widoczne w ostatnich latach – również z innym użytkownikami morza. Szacuje się, że 80% potencjału morza pozostaje ciągle niewykorzystane, zarówno w sferze życia morskiego jak i potencjału nieożywionego akwenów mórz i oceanów. W kontekście rosnącej populacji ludzi i ograniczonej produktywności obszarów lądowych, coraz częściej zwraca się uwagę na pełniejsze wykorzystanie potencjału morza w tym akwakultury, turystyki, biotechnologii, energii morskiej czy wydobycia minerałów, wszystko to jest przedmiotem długofalowej polityki UE w ramach strategii Blue Growth. Jednym z elementów błękitnej ekonomii, w który MIR jest już zaangażowany, są morskie farmy wiatrowy, które mają szanse pojawić się w polskich obszarach morskich już wkrótce.

  • Może Pan to omówić bliżej?

  • Morskie farmy wiatrowe to nowy użytkownik obszarów morskich w polskiej strefie Bałtyku. Wznoszenie konstrukcji wiatrakowych wiąże się zawsze z ingerencją w środowisko, ważne żeby negatywne oddziaływanie tych inwestycji na ekosystem było jak najmniejsze. Podobnie istotnym aspektem jest ograniczanie możliwych konfliktów z obecnymi użytkownikami obszarów morskich, czyli przede wszystkim rybakami. Stąd zaangażowanie Morskiego Instytutu Rybackiego w przygotowanie ocen oddziaływania farm wiatrowych na środowisko jak i na rybołówstwo morskie. Realizacja inwestycji polegających na budowie morskich farm wiatrowych (MFW), jak i instalacji infrastruktury z nimi związanej generuje różnego rodzaju oddziaływania  na ryby znajdujące się w rejonie inwestycji i w jej sąsiedztwie. Zalicza się do nich m.in. hałas i wibracje, zawiesinę osadów, pole elektromagnetyczne, zanieczyszczenie wody i bariery mechaniczne. Każde potencjalnie niekorzystne oddziaływanie na zasoby ryb, pośrednio wpływa na rybołówstwo np. poprzez zmniejszenie wydajności połowowych. Innymi czynnikami negatywnie wpływającymi na połowy mogą m.in. być wyłączenie części dotychczasowych łowisk na których zlokalizowana będzie farma z eksploatacji rybackiej i wydłużenie drogi na łowiska (konieczność omijania farmy). Niemniej doświadczenia na świecie wskazują również na pozytywne skutki dla rybołówstwa powstania tego typu inwestycji. Stwierdzono np., że gęstość ryb oraz ich larw w obszarach zamkniętych jest wyższa niż w ogólnodostępnych, co powoduje pozytywny skutek uboczny w postaci migracji ryb i larw poza obszar zamknięty (efekt „sztucznej rafy”).

  • Czasami ochrona jakiegoś gatunku stwarza sytuacje konfliktowe. Należy tu wspomnieć choćby sprawę fok, które są pod ochroną, ale znienawidzone przez rybaków.

  • MIR jest świadomy tego problemu, w którym na pierwszym planie grają emocje – z jednej strony osób przemawiających w imieniu fok a z drugiej – rybaków. W kontekście ryb i rybołówstwa, warto zwrócić uwagę na dwa aspekty. Po pierwsze szkody wyrządzane przez foki w połowach, czyli wyżeranie ryb z sieci i niszczenie ich. Po drugie przenoszone przez foki pasożyty, które pogarszają stan zdrowotny ryb.

  • Czy wobec tego powinniśmy ograniczyć spożywanie ryb?

  • Mogę zapewnić, że wbrew pojawiającym się od czasu do czasu doniesieniom prasowym, których głównym celem jest wywołanie sensacji, ryby bałtyckie są bezpieczne. Ale z różnych względów, także smakowych, polecałbym ryby jak to się mówi „prosto z kutra”, czyli prosto od rybaka bo jedynym sekretem dobrej jakości produktów rybnych jest ich świeżość. Za dalece niedocenione uważam bałtyckie szprotki, zdrowe i smaczne jako smażone frytki, niestety nie znane szerszemu ogółowi. Uważam, że szprotki powinny trafiać na nasze stoły bezpośrednio, a nie za pośrednictwem ryb hodowlanych, dla których stanowią cenny składnik pokarmowy.

Powrót
Oceń artykuł
+
brak ocen
-

Opinie (0)

Uwaga! Publikowane tutaj komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Nie ponosimy odpowiedzialności za treść komentarzy. Jeżeli Twój komentarz jest obraźliwy, wulgarny lub łamie inne normy, zostanie usunięty.

Dodaj opinię

© Copyright 2012-18 by Pomorze, Warmia i Mazury, Trójmiasto – Portal Informacyjny – bieżące informacje, ogłoszenia, kalendarz imprez, rozkłady, reklama, wiadomości
Wszelkie prawa zastrzeżone
RegulaminRegulaminy ogłoszeń drobnych:
MediaSMobile | Bild Press
PartnerzyKontaktO portalu