❌ Nie udało się pobrać danych pogodowych.
📍 Katowice
☁️ 1°C
Zachmurzenie duże
🧞‍♀️ Jutro
🌧️ 2°C
Słabe opady śniegu
🫁 Powietrze
Umiarkowana
PM10: 42 µg/m³

Poza Metropolię: Czarna legenda z Dublina

Kiedy myślimy o Irlandii, wyobraźnia niemal natychmiast maluje obraz zielonych wzgórz, muzyki folkowej i tanich linii lotniczych, na które wszyscy narzekają, ale ze względu na niskie koszty chętnie z nich korzystają. Ale, ale…bezsprzecznie ponad wszystkim stoi kufel czarnego piwa z kremową pianą.

Ten kolaż pozostaje kompletny jedynie z Guinnessem – jednym z najbardziej rozpoznawalnych i ikonicznych piw na świecie. Guinness to coś więcej niż tylko alkoholowy trunek – historia przedsiębiorczości, tradycji, nauki i globalnego sukcesu. Zaś gdy barmanka myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem przypomina Basię Kwarc, robi się naprawdę swojsko, bo i rodaków tutaj sporo.

Historia Guinnessa zaczyna się w roku 1759, kiedy to Arthur Guinness, ambitny piwowar z Kildare, podpisał śmiały kontrakt – 9000-letnią dzierżawę na opustoszały browar St. James’s Gate w Dublinie. Koszt? Zaledwie 45 funtów rocznie. Odważny krok stał się fundamentem przyszłego imperium piwowarskiego.

Choć dziś Guinness kojarzony jest głównie z ciemnym stoutem, warto wiedzieć, że początkowo warzono klasyczne angielskie ale. Stout, jako mocniejsza i bardziej palona odmiana portera, pojawił się dopiero później – i całkowicie zdominował charakter marki. Arthur Guinness był nie tylko piwowarem, ale i ojcem… 21 dzieci, z których dziesięcioro dożyło dorosłości. Może dzięki temu, jego dziedzictwo przetrwało nie tylko w genach, lecz przede wszystkim w wyjątkowym trunku.

Przejdźmy do konkretów, przybijmy do brzegu. Guinness to klasyczny dry stout – wytrawny, gęsty w smaku, a jednocześnie zaskakująco lekki. Wbrew powszechnej opinii nie jest piwem „ciężkim” – zawiera mniej kalorii niż większość popularnych lagerów, a jego zawartość alkoholu wynosi jedynie około 4,2%.

Swój głęboki kolor i charakterystyczny posmak Guinness zawdzięcza prażonemu jęczmieniowi, a nie słodowi czekoladowemu, jak się czasem mylnie uważa. Piwo wyróżnia się także aksamitną, długo utrzymującą się pianą – efektem unikalnego procesu nasycania azotem, a nie wyłącznie dwutlenkiem węgla. Dzięki temu Guinness oferuje jedyne w swoim rodzaju doznanie – jedwabistą teksturę i kremowe wykończenie.

W puszkach oraz beczkach znajduje się specjalny widget – kulka z azotem, która po otwarciu tworzy efekt podobny do nalewania piwa z kranu. Prawdziwe Guinnessowe doświadczenie zaczyna się od „dwustopniowego nalewania”, które trwa dokładnie 119,5 sekundy i pozwala idealnie ułożyć pianę o wysokości około 2 cm.

Guinness to dziś marka globalna, obecna w ponad 150 krajach i warzona nie tylko w Irlandii, ale także w Nigerii, Ghanie, Kanadzie, Malezji czy Kamerunie. Co ciekawe, Nigeria jest drugim co do wielkości rynkiem Guinnessa na świecie – wyprzedza ją jedynie Wielka Brytania.

W XIX wieku piwo to trafiało na Karaiby w wersji „Foreign Extra Stout” – mocniejszej i bardziej trwałej. Dziś także fani stoutów na całym świecie mogą próbować rozmaitych wersji – od klasycznych po nowoczesne, jak barrel-aged czy sesyjne IPA.

Guinness to nie tylko smak, ale też nauka. Marka od początku istnienia stawiała na innowacje. Już w XX wieku browar zatrudniał statystyków i badaczy, co doprowadziło do jednego z największych osiągnięć w historii nauki danych – testu t-Studenta, opracowanego przez Williama S. Gosseta, pracującego w Guinnessie.

Guinness był również pionierem w wykorzystaniu azotu w piwie, a przed wprowadzeniem widgeta do puszek przeprowadzono ponad dekadę testów. Kiedyś nawet… dostarczano Guinnessa żołnierzom jako tonik! Zawiera niewielkie ilości żelaza, co posłużyło jako argument promocyjny z hasłem: „Guinness is good for you”. Dziś takie slogany są oczywiście zakazane przez prawo.

Mało kto wie, że słynna Księga Rekordów Guinnessa zawdzięcza swoje istnienie właśnie piwu. W latach 50. XX wieku dyrektor browaru, Sir Hugh Beaver, wpadł na pomysł zebrania rekordów świata po kłótni w pubie o najszybszego ptaka Europy. Tak powstała księga, która dziś jest globalnym fenomenem, zupełnie niezależnym od browaru, choć nadal nosi jego imię.

Harfa, widniejąca w logo Guinnessa, to jeden z symboli Irlandii. Co ciekawe – została zarejestrowana jako znak towarowy jeszcze przed tym, zanim stała się oficjalnym godłem państwowym. Dlatego narodowa harfa jest odwrócona względem tej z logo Guinnessa. Marka zasłynęła także z kultowych kampanii reklamowych – zwierzęta, takie jak tukan, lew morski czy struś, zagościły na plakatach Guinnessa już w latach 30. XX wieku. Hasła z tamtego okresu, choć dziś uznane za niepoprawne, tworzyły legendę marki.

Dziś Guinness to również najpopularniejsza atrakcja turystyczna Irlandii – Guinness Storehouse w Dublinie przyciąga miliony zwiedzających rocznie. Na jego szczycie znajduje się Gravity Bar – najwyżej położony pub w mieście, oferujący panoramiczny widok na stolicę Zielonej Wyspy.

Guinness jako marka z powodzeniem przetrwał próbę czasu. Organizowane niegdyś coroczne obchody „Arthur’s Day” były hołdem dla założyciela i okazją do wspólnego świętowania kultury piwnej. Dziś, choć święto oficjalnie nie jest kontynuowane, tradycja picia piwa – szczególnie w Dniu św. Patryka – jest żywa jak nigdy wcześniej, a jak głosi legenda – Guinessa najlepiej poznaje się dopiero po trzecim kuflu.

Fot. Redakcja

źródło: czasempisane.eu

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Zostań z nami i odkrywaj więcej aktualnych informacji, inspirujących historii
i ciekawych tematów na Metropolia Info.

Facebook
Twitter
WhatsApp
Email
Do góry