Życie często pokazuje, że odkładanie ważnych decyzji „na później” może mieć poważne konsekwencje. Jedną z takich spraw jest uregulowanie stanu prawnego nieruchomości po zmarłym właścicielu. Mowa zarówno o mieszkaniach, jak i gruntach – niezależnie od tego, czy spadkodawca pozostawił testament, czy też nie.
Dawniej tylko przez sąd
Jeszcze kilkanaście lat temu sytuacja była znacznie bardziej skomplikowana. Do 2009 roku jedyną drogą było złożenie wniosku do sądu i oczekiwanie – często przez wiele miesięcy – na rozprawę. Dopiero po wydaniu postanowienia możliwe było formalne uregulowanie spraw spadkowych.
Rewolucja u notariusza
Od ponad dekady spadkobiercy mają jednak wygodniejszą alternatywę. Formalności można dziś dopełnić w kancelarii notarialnej. Cała procedura, łącznie ze zgromadzeniem dokumentów z Urzędu Stanu Cywilnego, trwa zwykle kilka dni, a samo spotkanie u notariusza – nie więcej niż godzinę.
Kluczowym dokumentem, jaki sporządza notariusz, jest akt poświadczenia dziedziczenia. Ma on taką samą moc prawną jak orzeczenie sądu, a więc otwiera drogę do wpisania nowych właścicieli do księgi wieczystej.
Ile to kosztuje?
Koszt załatwienia sprawy w kancelarii notarialnej wynosi zazwyczaj kilkaset złotych. To cena za oszczędność czasu i nerwów, które wcześniej wiązały się z sądowymi procedurami.
Kiedy jest to możliwe?
Nie w każdej sytuacji spadek można potwierdzić u notariusza. Aby było to możliwe, muszą być spełnione dwa warunki:
-
zmarły właściciel odszedł po 1 lipca 1984 roku,
-
wszyscy spadkobiercy stawią się jednocześnie i osobiście w kancelarii.







