Wrzesień 2025 roku otworzy kolejny rok szkolny, w którym polskie szkoły staną przed wyzwaniem coraz bardziej widocznej wielokulturowości. To zjawisko, jeszcze dekadę temu obecne jedynie w największych miastach, dziś staje się standardem niemal w całym kraju. Według danych Systemu Informacji Oświatowej, w polskich placówkach uczy się już ponad 353 tys. uczniów i uczennic z zagranicy, z czego zdecydowaną większość stanowią dzieci i młodzież z Ukrainy.
Szansa i wyzwanie jednocześnie
Obecność uczniów z różnych stron świata to nie tylko wyzwanie organizacyjne dla szkół, ale też ogromna szansa edukacyjna. Z jednej strony nauczyciele muszą mierzyć się z barierami językowymi, różnicami kulturowymi i doświadczeniami traumatycznymi niektórych uczniów, z drugiej – mogą uczyć dzieci, jak budować otwartą i wrażliwą wspólnotę.
„Klasa wielokulturowa to miejsce, w którym dzieci uczą się empatii, szacunku do innych i otwartości na świat. To kapitał, który w przyszłości zaprocentuje” – podkreślają eksperci zajmujący się edukacją włączającą.
Warsztaty dla nauczycieli – pierwsze kroki do zmian
W odpowiedzi na rosnące potrzeby kadry pedagogicznej, British Council wraz z Ośrodkiem Rozwoju Edukacji przeprowadził w 2024 roku serię warsztatów „Teaching English in Multicultural Classrooms”. W szkoleniach wzięli udział nauczyciele szkół podstawowych i średnich, wykładowcy akademiccy oraz doradcy edukacyjni.
Ich celem było przygotowanie pedagogów do pracy z dziećmi z różnych środowisk – w tym z uczniami, którzy doświadczyli wojny i migracji. Rezultatem projektu jest raport, który jasno pokazuje, że polska szkoła potrzebuje długofalowych działań: od systemowych szkoleń dla nauczycieli, po współpracę z rodzicami i lokalnymi samorządami.
Nie tylko Ukraina
Choć to uczniowie z Ukrainy stanowią największą grupę, w polskich klasach coraz częściej spotykamy także dzieci z Białorusi, Rosji czy Wietnamu. Większość z nich dobrze radzi sobie z językiem polskim i integruje się z rówieśnikami. Problem pojawia się jednak tam, gdzie społeczności szkolne zamykają się w swoich kręgach – polskie dzieci osobno, a uczniowie migranccy osobno.
Z ankiet przeprowadzonych wśród uczestników warsztatów wynika, że aż 60% nauczycieli uznaje nauczanie w wielokulturowych klasach za poważne wyzwanie, a pozostali określają je jako trudność „w pewnym stopniu”. To pokazuje, że integracja wciąż nie jest procesem łatwym ani oczywistym.
Co daje wielokulturowa szkoła?
Mimo trudności, eksperci podkreślają, że korzyści płynące z różnorodności są nie do przecenienia. Dzieci wychowujące się w środowisku, gdzie codziennością jest kontakt z rówieśnikami z innych krajów, rozwijają:
-
wrażliwość międzykulturową,
-
umiejętność współpracy,
-
elastyczność i komunikatywność.
W praktyce oznacza to, że już dziś polscy uczniowie mają szansę zdobywać kompetencje, które w dorosłym życiu ułatwią im funkcjonowanie w zglobalizowanym świecie i na międzynarodowym rynku pracy.
Co ciekawe, wielojęzyczność w klasie działa na dzieci motywująco – obcując z różnymi językami, chętniej sięgają po naukę obcych słów i szybciej przełamują barierę komunikacyjną. Często rolę wspólnego mianownika pełni język angielski, który w szkolnych realiach staje się nie tylko przedmiotem, ale także narzędziem integracji.
Czego potrzeba polskiej szkole?
Eksperci są zgodni: polska szkoła stoi dziś na rozdrożu. Z jednej strony pojawiają się dobre praktyki – jak programy szkoleniowe British Council – z drugiej, wciąż brakuje spójnej, ogólnopolskiej strategii integracyjnej.
– „Wielokulturowość to już nie wyjątek, ale codzienność. Jeśli nie zaczniemy traktować jej poważnie, możemy stracić ogromny potencjał edukacyjny i społeczny” – podsumowują autorzy raportu.
Przyszłość polskiej szkoły zależy więc od tego, czy uda się zbudować system, w którym nauczyciele będą mieli wsparcie, rodzice – realny wpływ, a dzieci – poczucie, że różnorodność to wartość, a nie problem.







