Po wygaśnięciu przepisów zamrażających ceny energii cieplnej, w Rudzie Śląskiej wrze. Od 1 lipca 2025 roku tysiące mieszkańców stanęło w obliczu drastycznych podwyżek opłat za ogrzewanie i ciepłą wodę. Prezydent miasta, Michał Pierończyk, nie czeka z założonymi rękami — wystosował pilny apel do Ministra Energii i Ministra Aktywów Państwowych, domagając się natychmiastowej reakcji.
Koniec tarczy ochronnej. Podwyżki w natarciu
Dotychczasowe mechanizmy osłonowe przestały obowiązywać z końcem czerwca, co błyskawicznie odbiło się na kieszeniach lokatorów. W Rudzie Śląskiej problem dotyczy co najmniej 70 tysięcy osób – głównie mieszkańców spółdzielni, które kupują ciepło od lokalnego dostawcy, Węglokoks Energia ZCP. Miasto nie ustala cen, ale – jak podkreśla prezydent – nie zamierza pozostawać bierne.
– Czuję się odpowiedzialny za mieszkańców. Ich bezpieczeństwo energetyczne i finansowe jest dla mnie priorytetem – zaznacza prezydent Pierończyk. – Oczekuję pilnej interwencji ze strony rządu, bo tylko systemowe rozwiązania mogą zapobiec kryzysowi – dodaje.
Alarm przed eksplozją rachunków
Sytuację sygnalizowano od miesięcy. Już w czerwcu władze miasta zorganizowały spotkania z przedstawicielami spółdzielni oraz dostawcą ciepła. Rozmowy były jednoznaczne: bez wsparcia z góry, mieszkańcy staną w obliczu cenowych lawin. Po braku reakcji z Warszawy, prezydent Pierończyk zdecydował się na oficjalny apel do Ministra Energii Miłosza Motyki.
W swoim piśmie prezydent powołuje się na wspólne stanowisko prezesów spółdzielni mieszkaniowych. Ci domagają się nie bonów czy złożonych systemów dopłat, ale prostego rozwiązania – przedłużenia „zamrożenia” cen ciepła. Taka forma wsparcia – ich zdaniem – jest najskuteczniejsza i najszybsza do wdrożenia.
Gazowy klincz i apel o arbitraż
Jednak źródło problemu sięga głębiej. Prezydent miasta wskazuje na niekorzystne warunki kontraktu między Węglokoksem a PGNiG Obrót Detaliczny, zawartego jeszcze w 2022 roku. To właśnie wysokie ceny gazu są bezpośrednim powodem galopujących kosztów ogrzewania.
– Potrzebujemy aktywnego udziału Ministra Aktywów Państwowych w toczącym się arbitrażu. Bez tego nie uda się wynegocjować lepszych warunków – podkreśla prezydent.
Podwyżki już w liczbach: 500–600 zł miesięcznie
Z informacji przekazanych przez miejskie spółki zarządzające nieruchomościami wynika, że w przypadku braku wsparcia, już od września zaliczki na ogrzewanie i ciepłą wodę wzrosną o co najmniej 60%. Jak podkreśla Anna Stemplewska, prezes MPGM TBS, to nieuniknione bez decyzji ze strony rządu.
Marek Stalmach, prezes Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej, dodaje: – Rocznie, dla Rudy Śląskiej, może to oznaczać dodatkowe 90–100 milionów złotych obciążeń. Dla przeciętnego mieszkania o powierzchni 60 m² przekłada się to na wzrost rachunku nawet o 600 zł miesięcznie.
Groźba społecznego wybuchu
Prezydent Pierończyk ostrzega: jeśli nie zostaną wdrożone osłony, może to oznaczać lawinę problemów społecznych. Nie tylko zostanie zagrożony program modernizacji i uciepłownienia budynków, ale mieszkańcy mogą masowo rezygnować z ekologicznych źródeł ogrzewania.
– Jak mam przekonać ludzi do porzucenia pieców węglowych, skoro ciepło z sieci staje się luksusem? – pyta retorycznie prezydent. Dodatkowo przewiduje wzrost liczby spraw eksmisyjnych i konieczność zwiększenia puli mieszkań socjalnych, co stanowi kolejne wyzwanie dla budżetu miasta.
Problem ogólnopolski, ale tutaj wyjątkowo bolesny
Choć sytuacja dotyczy całego kraju, to Ruda Śląska znalazła się w grupie miast szczególnie narażonych. Jak podaje Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie, podwyżki cen ciepła od 1 lipca dotknęły ponad połowę systemów ciepłowniczych w Polsce. Tam, gdzie bazuje się na gazie – wzrosty sięgają nawet 90%.
Ruda Śląska, gdzie technologie wytwarzania ciepła są kosztowne, znalazła się na czołówce tej niechlubnej statystyki.







