❌ Nie udało się pobrać danych pogodowych.
📍 Katowice
☁️ 17°C
Zachmurzenie duże
🧞‍♀️ Jutro
🌧️ 17°C
Zachmurzenie małe
🫁 Powietrze
Umiarkowana
PM10: 42 µg/m³

20 lat od tragedii w MTK. Raport, który pokazuje skalę walki o życie

28 stycznia mija 20 lat od jednej z największych katastrof budowlanych w historii Polski. Jak co roku, przed pomnikiem upamiętniającym ofiary zawalenia się hali Międzynarodowych Targów Katowickich spotkają się przedstawiciele służb ratowniczych, władz samorządowych i wojewódzkich oraz rodziny poszkodowanych. Wśród nich znajdzie się także delegacja Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach, z dyrektorem Łukaszem Pachem na czele. To moment ciszy i refleksji, ale także powrotu do dramatycznych wydarzeń, które na zawsze odcisnęły się w pamięci ratowników.

Katastrofa wydarzyła się w sobotnie popołudnie, 28 stycznia 2006 roku, podczas targów gołębi pocztowych. Około godziny 17.15 dach największego pawilonu MTK runął pod ciężarem lodu i śniegu – jak ustalili później eksperci, na metr kwadratowy konstrukcji przypadało nawet 190 kilogramów obciążenia. W jednej chwili hala zamieniła się w rumowisko.

Walka z czasem i żywiołem

Akcja ratunkowa rozpoczęła się natychmiast i trwała nieprzerwanie aż do 20 lutego 2006 roku. Jej przebieg szczegółowo opisano w blisko 80-stronicowej analizie sporządzonej przez oficerów Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach. Dokument ten do dziś pozostaje jednym z najważniejszych świadectw tamtych dni.

Ratownicy pracowali w ekstremalnych warunkach: w mrozie, wśród niestabilnych elementów konstrukcji i z ciągłym zagrożeniem kolejnych zawaleń. Poszkodowanych wydobywanych spod gruzów przewożono do najbliższych szpitali w Chorzowie, Siemianowicach Śląskich, Katowicach i Sosnowcu. Po kilkunastu godzinach zakończono poszukiwania żywych. Od tego momentu w akcję weszły specjalistyczne grupy z psami wyszkolonymi do odnajdywania ciał.

Kulminacja działań przypadła na noc z 28 na 29 stycznia. Między pierwszą a drugą w nocy na miejscu pracowało ponad 1,3 tysiąca osób: strażaków, policjantów, żołnierzy, ratowników górniczych, goprowców i zespołów medycznych. Skala operacji była ogromna, ale – jak podkreślają uczestnicy – wystarczająca, by udzielić pomocy wszystkim rannym.

Decyzje pod presją zagrożenia

Kolejne dni przyniosły trudne decyzje. Psy ratownicze wskazywały miejsca, gdzie mogły znajdować się ofiary, jednak były to sektory szczególnie niebezpieczne – zdominowane przez główne elementy zawalonego dachu. Ze względu na ryzyko dalszego zawalenia się konstrukcji kierujący działaniami ratowniczymi musiał czasowo wstrzymać bezpośrednie poszukiwania.

Równolegle toczyły się narady Wojewódzkiego Zespołu Reagowania Kryzysowego. Ustalano kwestie nadzoru budowlanego, zabezpieczenia środków finansowych oraz przygotowania do rozbiórki hali. Ostatecznie teren katastrofy przekazano wyspecjalizowanej firmie budowlanej, przy stałym zabezpieczeniu ze strony straży pożarnej i zespołów ratownictwa medycznego.

Ostatnie ofiary

Podczas prac rozbiórkowych, 10 lutego, odnaleziono 64. ofiarę tragedii. Cztery dni później, 14 lutego, po ponownym wprowadzeniu psa poszukiwawczego, ratownicy dotarli do ostatniej – 65. ofiary. Był to moment symbolicznego zamknięcia najtrudniejszego etapu akcji.

19 lutego zakończono rozbiórkę elementów dachu i odsłonięto posadzkę hali. Nie stwierdzono już żadnych osób pod gruzami. Dzień później, 20 lutego o godzinie 16.00, zapadła decyzja o zakończeniu działań i powrocie zastępów do jednostek macierzystych.

„To był wzór koordynacji”

Po latach ratownicy podkreślają, że mimo chaosu i skali zdarzenia, działania medyczne były prowadzone wzorcowo. Nadbrygadier w stanie spoczynku Janusz Skulich wspominał, że kluczową rolę odegrał doktor Andrzej Jurkiewicz, który przejął koordynację medyczną. Karetki czekały na miejscu, a ratownicy opatrywali rannych jeszcze przed ich wydobyciem z rumowiska. Dzięki temu, mimo ogromnej liczby poszkodowanych, zdarzenie nie przerodziło się w katastrofę masową w rozumieniu medycznym.

Sprawiedliwość po latach

Katastrofa MTK miała także swój finał na salach sądowych. O nieumyślne spowodowanie katastrofy oskarżono 12 osób – projektantów, wykonawców, osoby odpowiedzialne za nadzór i zarządzanie halą. W 2017 roku zapadły wyroki skazujące m.in. wobec projektanta hali oraz inspektorki nadzoru budowlanego. Część oskarżonych uniewinniono. Dwa lata później Sąd Apelacyjny w Katowicach skazał jednego z członków zarządu MTK na półtora roku więzienia.

Dwadzieścia lat po tragedii raporty, wspomnienia i wyroki składają się na pełny obraz wydarzeń, które pokazały zarówno dramat ludzkiej bezradności wobec błędów i zaniedbań, jak i niezwykłą determinację tych, którzy przez tygodnie walczyli o każdy możliwy znak życia pod gruzami hali.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Zostań z nami i odkrywaj więcej aktualnych informacji, inspirujących historii
i ciekawych tematów na Metropolia Info.

Facebook
Twitter
WhatsApp
Email
Do góry