Węgiel. Dla jednych to tylko surowiec, który przez dekady napędzał rozwój Europy. Dla innych – symbol Śląska, zapisany w pamięci rodzinnych historii. Ale czy to wszystko? To pytanie stało się punktem wyjścia tegorocznego Kulturatrium, czyli artystycznej rezydencji w ramach Regionalnego Trójkąta Weimarskiego. Finał odbył się w Teatrze Rozrywki w Chorzowie i przyciągnął publiczność, która szuka w sztuce nie tylko widowiska, lecz także refleksji.
Artyści z trzech krajów
Kulturatrium to projekt, który od lat łączy artystów z trzech regionów: Śląska, Nadrenii Północnej-Westfalii i Hauts-de-France. Co roku spotykają się, by wspólnie stworzyć coś, czego nie dałoby się przygotować w pojedynkę. Efekty były różne – raz jazzowe trio, innym razem teatr uliczny, taniec czy videomapping.
W tym roku finałowy spektakl nosił tytuł „Ile węgla w nas?”. Symboliczny, ale i przewrotny – bo chodziło nie tylko o dziedzictwo górnicze, ale też o pytanie, co w nas zostało z tamtych czasów i czy potrafimy patrzeć w przyszłość bez zapominania o tym, co za nami.
– To przykład, że sztuka może być miejscem szczerego dialogu o przeszłości i przyszłości – mówił wicemarszałek Województwa Śląskiego Leszek Pietraszek, który był obecny podczas premiery.
Spektakl wymykający się ramom
Na scenie stanęli artyści z różnych stron Europy i różnych dziedzin sztuki. Maciej Cierzniak, choreograf i muzyk, łączył klasyczny balet z rytmami afrykańskimi. Sofiia Popova, tancerka i wokalistka, wnosiła intensywność i emocję. Gina Sibila, performerka wizualna, uczyniła symbolem spektaklu koło – znak ruchu i przemiany. A Anna Noemi Barth, niemiecka żonglerka mieszkająca we Francji, dodała precyzji i lekkości, okraszonych humorem.
Efekt? Widowisko, które trudno nazwać jednym słowem. Było w nim wszystko: taniec, akrobatyka, muzyka, obraz. Raz poważne i skłaniające do namysłu, innym razem lekkie i przewrotne.
Współpraca, która trwa
Regionalny Trójkąt Weimarski działa od 2001 roku. To nie tylko sztuka – to także spotkania młodzieży i ekspertów. W tym roku młodzieżowy szczyt odbył się w Nadrenii Północnej-Westfalii, a eksperci dyskutowali o przemyśle rowerowym we Francji. Śląsk postawił na kulturę – i to kulturę w najlepszym wydaniu.
Pytanie, które zostało po spektaklu, jest otwarte: ile węgla naprawdę w nas zostało – w sensie dosłownym i metaforycznym? Odpowiedzi każdy widz musiał poszukać sam.
Fot. Tomasz Żak/UMWS







